W portalu wSzczecinie.pl miała miejsce ciekawa rozmowa o transformacji energetycznej z Adamem Kampą, Wiceprezesem Polskiego Stowarzyszenia Rozwoju Fotowoltaiki i Prezesem Szczecińskiej Energetyki Cieplnej.
Jak będą wyglądać miasta po transformacji, za 10–20 lat?
Punktem wspólnym, gdzie transformacja energetyczna skupia OZE i ciepłownictwo jest elektryfikacja. Wiele dziedzin naszego życia ulega temu trendowi. Dotyczy to transportu, przemysłu, konsumpcji energii na potrzeby centrów danych. Jednym z podstawowych filarów transformacji jest pragmatyczna elektryfikacja. Na przykładzie ciepłownictwa można tą pragmatyczność opisać następująco: pompy ciepła będą pracowały w podstawie systemu, kotły elektrodowe pozwolą odbierać nadwyżki energii z odnawialnych źródeł energii, w tym z fotowoltaiki, a magazyny ciepła umożliwią magazynowanie energii w okresach wzmożonej generacji z OZE. Elektryfikacja w tym przypadku jest więc elementem miksu technologicznego, a nie jego jedynym fundamentem.
Jak wygląda kwestia finansowania inwestycji i czy mieszkańcy zapłacą więcej za energię?
Przede wszystkim powinniśmy być bardzo skuteczni w pozyskiwaniu wsparcia z funduszy krajowych i unijnych, aby nie obciążać kosztami naszych klientów. Transformacja energetyczna nie jest równoznaczna z automatycznym wzrostem cen energii. Jej celem jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego, przewidywalności kosztów oraz ochrony środowiska. Choć inwestycje w OZE, nowe technologie i modernizację infrastruktury wiążą się z kosztami, w dłuższej perspektywie transformacja sprzyja stabilizacji, a nawet ograniczeniu wzrostu cen. Dzięki większej efektywności, dywersyfikacji źródeł i ograniczeniu zależności od paliw kopalnych, system staje się bardziej odporny na wahania cen surowców i kryzysy energetyczne. Powinniśmy planować racjonalną transformację, taką, która pozwoli odejść od węgla, zapewni bezpieczeństwo dostaw oraz będzie możliwa do udźwignięcia przez mieszkańców. Termin, któremu należy się bliżej przyjrzeć to roboczo nazywany „grzech zaniechania”, czyli co by było, gdyby transformacji nie przeprowadzić. Wszystkie analizy jasno pokazują, że brak inwestycji byłby najgorszym rozwiązaniem i prowadziłby do najwyższych kosztów dla odbiorców, między innymi ze względu na rosnące koszty emisji CO₂. Najkorzystniejszym wariantem jest więc eliminacja źródeł węglowych i jednoczesna realizacja inwestycji w nowe technologie. To właśnie ten wariant prowadzi do najniższych kosztów dla odbiorcy końcowego. Na taki wariant powinniśmy stawiać i konsekwentnie go realizować.
Zachęcamy do zapoznania się z pełną rozmową z wSzczecinie.pl:
